Sobota wieczór, leżysz na sofie i oglądasz ciekawy film. Nagle, niesamowicie wciągającą scenę przerywa reklama. Myślisz sobie „No nie, znowu to….”. Po raz kolejny pani w białym fartuchu przekonuje cię, że pasta X jest najlepsza, znany aktor zachęca, aby prać skarpetki w proszku Y, a wesoła rodzinka namawia, aby na obiad podać zupę Z.
Zastanawiasz się, kto daje się na to nabrać. Bo przecież nie Ty! Tak sądzisz… ?

Eksperci od marketingu dobrze znają mechanizmy kierujące ludzkim zachowaniem. Każdy wie, że w reklamie chodzi przede wszystkim o to, aby zachęcić do zakupu produktu. Jednakże tylko wiarygodny nadawca może to uczynić. Na czym polega ta wiarygodność?
Na pewno zwróciłeś uwagę na powtarzający się motyw białego fartucha. Do zakupu leków przeciwbólowych czy pasty do zębów najczęściej zachęcają osoby wyglądające na lekarza. Lekarz – czyli osoba kompetentna i posiadająca fachową wiedzę. I jak tu nie wierzyć ekspertom?
Od pewnego czasu często możemy spotkać reklamy z popularnymi osobami. Aktorzy, sportowcy, prezenterzy telewizyjni, piosenkarze – zachęcają do zakupu przeróżnych produktów czy skorzystania z usług pewnych firm. Wszystkie osoby znamy, a część z nich lubimy i na tym polega siła tego rodzaju reklam. Atrakcyjny dla nas nadawca jest zarazem wiarygodny.
Kolejnym istotnym wskaźnikiem skuteczności nadawcy jest podobieństwo do nas. Uśmiechnięta rodzina gotująca wspólnie obiad, mężczyzna, który miał awarię samochodu czy kobieta borykająca się z nadwagą. Bywa, że możemy się identyfikować z osobami, które widzimy w reklamie. Osoba o podobnym stylu życia czy mająca takie same problemy. Skoro ona używa danego produktu i jest szczęśliwa, to może i ja będę?
Wydaje nam się, że jesteśmy odporni na tego rodzaju informacje i doskonale potrafimy się przed nimi bronić. W takim razie kto kupuje reklamowane produkty? Uważasz, że nigdy nie zdarzyło Ci się kupić produktu dzięki reklamie? A teraz otwórz swoją lodówkę…

